Facebook Instagram Instagram

.

.
.

QUALITY - my happy place

Tuesday, 6 October 2015


Ocotber has been so good so far. Using our last warm and really sunny days this year, I wear bright colours, suede jacket and ballerinas as often as possible. The combination you can see in the pictures today is really my favourite, casual yet chic. This year I've been seriously working on minimalising my wardrobe. I've almost created a line of clothes that I love wearing over and over again. I can tell you that having less can really make you happy. Mornings become easier as you make your outfit decisions more quickly. Opening my closet seeing only the  clothes I love having is heart-warming and comforting. What is more, I'm free from compulsory shopping and I'm more fashion conscious. I buy the things I need, not the things that are trendy. This way of thinking is also wallet-friendly. I spend less and whenever I buy an item of clothing it's my reasoned choice not just a fad. Responsible shopping makes me happy. I applied this rule to all areas of shopping (cosmetics, books, accessoiries etc.). Now I'm ready to enforce another rule, I want to focus on quality more. Buy even less than I already do, and, as a result invest more in timeless classy pieces that will never let me down. Quality is my favourite word - speaking of which… Not long ago I told you that I'm very busy. Quality Your School of English is to blame! Feel free to drop by for a cup of coffee and a lovely conversation in English, of course. More about my school coming soon. Kisses!
_____

Październik jest w kwestii pogody wyjątkowo łaskawy. Korzystając z ostatnich w tym roku ciepłych i słonecznych dni stawiam na jasne kolory, zamszową ramoneskę i lekkie obuwie, tak często jak to tylko możliwe.  Zestawienie z dzisiejszych zdjęć należy do moich ulubionych. W tym roku na poważnie zajęłam się minimalizowaniem mojej garderoby.  Udało mi się zgromadzić linię ubrań, które lubię nosić cały czas. Przyznam, że stan posiadania mniej, bardzo mnie uszczęśliwia.  Poranki stały się przyjemniejsze, a decyzję odnośnie ubioru łatwiejsze. Otwieranie szafy pełnej rzeczy, które chcę posiadać bardzo podnosi mnie na duchu. Dzięki minimalizowaniu, nauczyłam się nowych zasad odnośnie zakupów. Po pierwsze uwolniłam się od przymusowego kupowania, dla sportu. Kupuję rzeczy, które są mi potrzebne, a nie to co jest aktualnie modne. Stałam się bardziej świadoma tego czym jest dla mnie moda, którą uwielbiam i teraz bardziej rozumiem. Taki sposób myślenia jest też przyjazny dla portfela. Wydaję mniej, a zakupy których dokonuję są przemyślane, koniec z kaprysami i pomyłkami.  Moje 'odpowiedzialne' kupowanie mnie uszczęśliwia. Zastosowałam regułę minimalizmu w wielu innych obszarach (kosmetyki, książki, akcesoria, biżuteria itp.).  Czuję, że jestem już gotowa na kolejny etap jakim jest dla mnie skupianie się na jakości. Zamierzam kupować jeszcze mniej, rezultatem czego będę mogła pozwolić sobie na rzeczy z 'wyższej półki'. Mam na myśli inwestycje w klasyczne, ponadczasowe rzeczy, które będą służyć mi przez długi czas. Jakość, to zdaję się moje ulubione słowo, skoro o tym mowa zdradzę Wam co tak bardzo pochłania cały mój czas. Zmieniłam pracę! Od jakiegoś czasu można mnie znaleźć w Quality Your School of English. To wyjątkowe dla mnie miejsce również zostało objęte moją życiową filozofią stawiania na jakość (jak sama nazwa szkoły wskazuje) na pierwszym miejscu. Uważam, że we wszystko czym się zajmujemy powinniśmy wkładać serce, angażować się na 100%.   Quality jest też 'namacalnym' dowodem na to, że marzenia się spełniają. Warto wierzyć w siebie, rozwijać się i doskonalić. Wszystkich ze Szczecina i okolic zapraszam na kawę i pogawędkę po angielsku oczywiście! :) Chciałabym raz na jakiś czas napisać coś na ten temat by podzielić się z Wami moją kolejną pasją, jaką jest język angielski. 

I'm wearing: ZARA t-shirt | MANGO suede jacket, bag, jeans | PARFOIS shoes


photography by The Cat



16 comments:

  1. Brawo! Patrząc na zdjęcia jestem zachwycona, i, przyznaję, odrobinę zazdroszczę, a znając Twój zapał jestem pewna, że odniesiesz sukces, czego życzę Ci z całego serca :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo Ci dziękuję! :) Zapraszam do mnie na kawę w wolnej chwili oczywiście z Twoją małą Królewną :)

      Delete
  2. Skrycie i nieskrycie (bo przecież piszę to ;P) podziwiam wszystkich, którzy mają talent do nauki języków obcych - ja niestety nie operuję żadnym językiem poza polskim. Znaczy się - rozumiem angielski, wysłowię się w nim jakoś, ale to są zdania tak proste, że mi wstyd. Zawsze chciałam uczyć się go tak, by móc tworzyć rozbudowane zdania, pełne wyszukanego słownictwa... i zawsze padałam na gramatyce - umiałam ją, pamiętałam, tylko do klasówki, egzaminu, matury...
    Potem wszystko mi się gmatwało, myliło.
    Na studiach nie mogłam uczyć się angielskiego, więc totalny brak kontaktu z nim zrobił swoje.

    Zbieram się od dłuższego czasu za pójście na kurs, ale jest mi kure...ekhem...ogromnie wstyd, bo dziś każdy dzieciak gada po angielsku płynnie.
    I nie wyobrażam sobie tego, że pójdę na zajęcia, na których inni będą rozmawiać bez trudu, a ja będę coś dukać i się rumienić.

    A ze słuchu to już w ogóle nic nie rozumiem - niezrozumiały dla mnie ciąg fonemów.
    Nawet na maturze chyba miałam z listeningu zero punktów ;P

    Ktoś mi kiedyś powiedział, że do nauki języków obcych trzeba mieć predyspozycje... ścisłe.
    I póki co wszystkie znane mi osoby, które dobrze je opanowują są właśnie ścisłowcami.
    Razem z moim bratem.

    Także kiepsko, kiepsko mnie los obdarował.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mówię biegle po angielsku i też uczę tego języka, a do umysłów ścisłych nie należę. W podstawówce gdzie dzieciom nauka nie sprawia zwykle problemu, prawie nie zdałam z matematyki. Później jakoś sobie dawałam radę na dwójkach i trójkach (okupione bardzo ciężką pracą). Za bzdurę więc uważam, że trzeba mieć umysł ścisły żeby dobrze operować językiem obcym. Zgadzam się, że jak się ma predyspozycje to jest łatwiej, ale Ci bez "talentu" też mogą, trzeba tylko chcieć i nie martwić się tym co inni myślą, bo w ostatecznym rozrachunku to naprawdę nie ma znaczenia. Zadziwiające z jak wielu rzeczy rezygnujemy, bo boimy się co inni sobie pomyślą.
      Ja myślę, że to gorszy wstyd nie spróbować.
      Powodzenia! Trzymam kciuki!

      Delete
    2. U mnie sytuacja jest podobna, matematyka i wszelkie przedmioty ścisłe nie były moją mocną stroną :) Przyznam, że nie słyszałam wcześniej o tym, że osoby które mają umysły ścisłe są lepsze z języków obcych, wręcz przeciwnie. Jestem przekonana, że humanistom jest łatwiej ale nie ma jednej reguły :) Zgadzam się z tym, że rezygnujemy z wielu rzeczy patrząc na innych i zbyt często martwimy się o zdanie ludzi nas otaczających. Mi prowadzenie bloga trochę pomogło się z tego wyleczyć, zmiana pracy też :) Bardzo dziękuję :* :*

      Delete
    3. Lilly Marlenne - powiedziałabym, że właśnie jako humanistka będziesz dobra z języków obcych. Może jeszcze nie odkryłaś w sobie tego talentu? Może trzeba go odkopać? Co do zajęć grupowych nie zdarzy się coś takiego, że jedna osobą będzie mówić płynnie, a Ty dukać coś pod nosem. Grupy dobiera się na tym samym poziomie językowym, aby każdy czuł się dobrze i swobodnie. Zachęcam Ciebie do zrobienia tego pierwszego kroku, zapisz się na kurs i zobacz jak będzie :) Szkoły często oferują darmowe lekcje pokazowe, żeby zobaczyć jak to działa :) Idź do kilku i wybierz najlepszą dla siebie. Ja sama jak tylko ustabilizuje się moją zawodowa sytuacja (bo teraz prowadząc firmę mam urwanie głowy), wybieram się na kurs języka hiszpańskiego i kropka. Największą przyjemnością i szczęściem jest możliwość edukacji, zdobywanie nowych umiejętności i samodoskonalenie! Ściskam :*

      Delete
  3. Ślicznie wyglądasz kiedy się uśmiechasz :)
    Zestaw, choć prosty, zachwyca- a szczególnie kurtka! :)
    Buziaki!!

    ReplyDelete
  4. Trzymam kciuki za Twoje dążenie do posiadania rzeczy dobrej jakości. Ja swój minimalizm rozwojam nieustannie i musze przyznać ze to najfajniejsza droga na ktora wstąpiłam :) wszytko jest teraz lepsze, naprawdę!

    ReplyDelete
  5. @Lilly M. Slonce! Ja sama bylam na kursie żeby podszkolić troche business English i byly tam osoby w różnym wieku. Starsze i mlodsze. Byla nawet dxiewczyna ktora miała 16 lat i gramatykę miała w małym paluszku. Ja zostawalam daleko w tyle. Mowienie obcym językiem wymaga jednego: Dystansu do siebie i śmiania się ze swoich pomylek :) nawet nie wiesz ile razy w pracy zdarza popełnić mi się blad, to angielski na bardzo wysokim, biznesowym poziomie, ale się nie martwię! Ty tez nie powinnaś!!!!

    ReplyDelete
  6. Kochana ale masz piękną kurtkę! :)

    ReplyDelete
  7. Dario, z całego serca zazdroszczę Ci takiej pracy, którą kochasz i która jest dla Ciebie pasją! Takie osoby jak Ty są dla mnie motywacją do walki o swoje marzenia i do zmian w życiu, których ja chyba tak naprawdę się boję. Życzę Ci samych sukcesów bo na nie zasługujesz! :)

    ReplyDelete
  8. Ja też na własnej szafie przekonuję się, że mniej znaczy więcej :)

    ReplyDelete

Dziękuję za wszystkie komentarze!

Thank you for all of your lovely comments!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Back To Top